Temat Ogólnego rozporządzenia o ochronie danych (RODO) został poruszony w jednym z najbardziej opiniotwórczych magazynów w branży gospodarczej – brytyjskim the Economist.

W wydaniu z 26 maja – 1 czerwca zamieszczono artykuł zatytułowany: „Kto będzie największym przegranym po wejściu w życiu nowego prawa dotyczącego prywatności danych?”.

W artykule wskazano, że chociaż po liczbie próśb o zgody, które otrzymujemy każdego od dnia od spółek zajmujących się wysyłką newsletter’a można by sądzić, że to właśnie ten sektor odczuje zmiany najbardziej, to jednak największym przegranym może być branża reklamy internetowej.

Podstawą tego sektora są dane osobowe, które pozwalają na ukierunkowywanie reklamy, to jest dostosowywanie jej do określonego odbiorcy na podstawie informacji takich jak historia odwiedzanych stron internetowych.

Z uwagi na to, że na potrzeby reklamy internetowej przetwarza się olbrzymie ilości danych, jak również z uwagi na złożoność systemu, polegającą m. in. na dzieleniu się danymi osobowymi przez różne spółki, sektor ten ściągnął na siebie zainteresowanie obrońców prywatności.

Zdaniem autorów artykułu, literalna interpretacja RODO wskazuje, że w większości przypadków podstawą ukierunkowanej reklamy powinna być zgoda osoby, której dane dotyczą.

Na przykład spółka Google nakazała zbieranie zgód osób, wszystkim stronom internetowym oraz aplikacją korzystającym z jej technologii. Jednakże uzyskanie takiej zgody może być trudne. Z tego względu pojawiają się głosy popierające oparcie się na innej przesłance mianowicie uzasadnionym interesie administratora danych, jednak zdaniem the Economist interpretacja ta jest optymistyczna.

Ponadto pojawiają się pewne oznaki „wycofywania się” spółek zajmujących się ukierunkowaną reklamą. Niektóre z nich wycofują się z Europy, inne natomiast planują stosowanie reklam, które nie będą już tak bardzo ukierunkowane na poszczególne osoby. Zdaniem autorów, taki rozwój sytuacji może doprowadzić do poprawy sytuacji konsumentów w kontekście korzystania z Internetu.