Irlandzki organ nadzorczy, DPC, obejmuje swoją jurysdykcją największe działające w Europie firmy technologiczne. To do tego organu należy nadzór nad przestrzeganiem przepisów przez takie podmioty jak, np. Meta czy Google. W ostatnim czasie coraz głośniej podnoszone są wątpliwości na ile irlandzkie władze mają możliwości, a przede wszystkim wolę skutecznego egzekwowania przepisów dotyczących ochrony danych osobowych wobec tych podmiotów. Krytykowana jest nie tylko nieefektywność działań regulatora, ale też ewidentne powiązania między kierownictwem DPC, a Metą i innymi podmiotami z branży Bigtech.
Dlaczego Irlandia boi się bigtechów?
Irlandia jest jednym z największych beneficjentów rozwoju sektora nowych technologii. Dzięki korzystnym rozwiązaniom podatkowym, państwo to stało się europejską siedzibą największych firm z branży technologicznej, zarówno amerykańskich (Meta, Google), jak i chińskich (TikTok). Pozwoliło to zrewolucjonizować irlandzką gospodarkę i błyskawicznie zwiększyć dochody.
Nie jest to jednak sytuacja jednostronna: Irlandia, czerpiąc ogromne zyski z obecności bigtechów, pozostaje w dużej mierze od nich uzależniona. Podatki odprowadzane przez amerykańskie firmy odpowiadają za dużą część dochodów irlandzkiego rządu, a relacje między sektorem technologicznym, a irlandzkimi politykami pozostają – eufemistycznie mówiąc – bardzo zażyłe. Zależność ekonomiczna jest ogromna. W 2024 r. prawie połowę podatku od osób prawnych stanowiły daniny ściągnięte od trzech amerykańskich firm technologicznych. Dowody takiej zażyłości potwierdzają dokumenty, które wyciekły w 2019 roku odnoszące się do projektowania rozwiązań przyjętych potem w RODO. Wynika z nich, że w 2013 roku władze Facebooka kontaktowały się z irlandzkim rządem, w celu wpłynięcia na projektowane wówczas rozwiązania.
Czy DPC działa?
Za egzekucję RODO na terenie Irlandii odpowiada DPC . Na pierwszy rzut oka efekty jej działalności wydają się być imponujące – nałożone przez nią kary opiewają bowiem aż na 4 miliardy euro i stanowią większość kar nałożonych na podstawie RODO w całej Unii Europejskiej. Bliższa analiza działalności DPC wskazuje jednak na pewne powody do niepokoju.
Mimo że DPC nałożyła kary opiewające na miliardy euro, do tej pory nie został wyegzekwowany nawet 1% tych kar. Dane z początku 2026 roku pokazują, że ukarane podmioty do tej pory zapłaciły tylko 20 milionów euro, z czego znakomitą większość stanowi jedna kara nałożona na Metę. Problemy z efektywnością działań DPC nie ograniczają się do kwestii egzekucji – irlandzki regulator jest również regularnie krytykowany za opieszałość. Postępowanie w sprawie prowadzonej przez Microsoft giełdy danych RTB, tak długo toczyło się bez żadnych wyraźnych postępów, że skarżący zdecydował się wejść na drogę sądową z pominięciem regulatora.
DPC i Meta
Sytuacja jest tym bardziej niepokojąca, że są powody sądzić, że nieefektywność DPC jest rezultatem intencjonalnego działania. W 2023 roku DPC, usiłując powstrzymać wszczęcie kolejnego postępowania przeciwko Mecie, wdała się w spór z EROD przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pikanterii dodaje fakt, że ówczesna szefowa DPC, dziś pracuje w kancelarii świadczącej obsługę prawną Mety. Mówi się także, że obecna szefowa DPC, przed rozpoczęciem pracy w organie nadzorczym zajmowała się prowadzeniem lobbingu dla korporacji Marka Zuckerberga.
Ścisłe związki irlandzkich władz z sektorem technologicznym są dużym problemem dla całej Unii Europejskiej. Dublin odgrywa strategiczną rolę w realizowaniu unijnej polityki cyfrowej, gdyż to od Irlandii zależy to czy unijne regulacje będą efektywnie egzekwowane wobec największych korporacji technologicznych. Ryzyko sabotowania regulacji technologicznych przez Irlandię, rzuca poważny cień wątpliwości na możliwość ich skutecznego stosowania w przyszłości. Mówi się wręcz, że Irlandia jest tak skompromitowana, że jako przewodnicząca Rady UE powinna wycofać się ze wszystkich negocjacji w sprawie suwerenności technologicznej i cyfrowej.