GDPR.pl – ochrona danych osobowych w UE, RODO, IOD
Portal o unijnym rozporządzeniu o ochronie danych osobowych

RODO wchodzi na wizję. Czy obowiązek informacyjny wkrótce zobaczymy w formie wideo?

Udostępnij publikację:

Europejska Rada Ochrony Danych nie zwalnia tempa. Jak czytamy na stronie Urzędu Ochrony Danych Osobowych EROD rozpoczęła kolejne działania w ramach skoordynowanego egzekwowania prawa. W ramach kolejnej odsłony skoordynowanych działań egzekucyjnych na 2026 r. uwaga organów nadzorczych ma koncentrować się na przejrzystości oraz obowiązkach informacyjnych wynikających z RODO. Po ubiegłorocznych działaniach poświęconych prawu do usunięcia danych, tym razem akcent został przesunięty na to, jak administratorzy przekazują informacje osobom, których dane dotyczą.

RODO wchodzi na wizję. Czy obowiązek informacyjny wkrótce zobaczymy w formie wideo?

Jednym z kierunków w dyskusji jest większe otwarcie na audiowizualne formy realizacji obowiązku informacyjnego. Innymi słowy: mniej „ścian tekstu”, więcej treści projektowanych z myślą o realnym odbiorcy. W najbardziej śmiałych interpretacjach mówi się wręcz o klauzulach informacyjnych w formule krótkiego wideo.

Brzmi futurystycznie? Być może. Ale sama idea nie wydaje się całkowicie oderwana od ducha przepisów. Jak wskazuje Robert von Verhoffen, zastępca przewodniczącej EROD, „propozycja kładzie  większy nacisk na przejrzystość i zrozumiałość, odejście od formalizmu na rzecz komunikacji i rosnącej roli UX w ochronie danych”.

Przejrzystość zamiast formalizmu

Od lat organy ochrony danych podkreślają, że prawo do informacji jest jednym z fundamentów RODO. Problem polega na tym, że praktyka rynkowa często rozmija się z celem regulacji. Użytkownicy nie czytają klauzul, nie rozumieją ich języka, a w efekcie mechanicznie akceptują kolejne komunikaty.

To właśnie w tym miejscu pojawia się koncepcja bardziej przystępnej formy. Gdyby obowiązek informacyjny zaczął być realizowany również za pomocą materiałów wideo, administratorzy mogliby przekazywać kluczowe treści prościej, szybciej i w sposób bardziej angażujący. Z perspektywy UX oraz komunikacji prawnej byłaby to zmiana o dużym ciężarze symbolicznym: odejście od formalnej poprawności rozumianej jako „im dłużej, tym bezpieczniej” na rzecz realnej zrozumiałości.

Koniec drobnego druku?

Dziś obowiązki z art. 12–14 RODO realizowane są przede wszystkim za pomocą polityk prywatności, klauzul informacyjnych i rozbudowanych dokumentów tekstowych. W teorii mają być one jasne i przejrzyste. W praktyce często przypominają dokumentację, którą czyta się z obowiązku — o ile w ogóle się ją czyta.

Hipotetyczny model „RODO w formie wideo” odwracałby tę logikę. Zamiast kilku ekranów tekstu użytkownik otrzymywałby krótki, zrozumiały komunikat: kto przetwarza dane, w jakim celu, na jakiej podstawie, jak długo i jakie prawa przysługują osobie, której dane dotyczą. W branżowym obiegu już pojawiło się nawet określenie „RODO Reels” — krótkie nagrania, najlepiej mieszczące się w mniej niż minutę.

Co mógłby oceniać regulator?

Gdyby taki model kiedykolwiek wszedł do praktyki, organy nadzorcze nie analizowałyby wyłącznie treści komunikatu. Znaczenia mogłyby nabrać także jego czytelność, tempo przekazu, sposób prezentacji informacji, dostępność dla różnych grup odbiorców, a może nawet to, czy odbiorca był w stanie faktycznie dotrzeć do kluczowych elementów komunikatu.

To prowadzi do pytań:

  • czy klauzulę informacyjną będzie można przewinąć jak politykę prywatności?
  • czy aktualizacja podstawy prawnej będzie oznaczała konieczność nagrania nowej wersji?
  • czy wersja z lektorem okaże się bezpieczniejsza niż dynamiczny montaż z napisami?
  • i wreszcie — czy administrator będzie mierzył nie tylko zakres informacji, ale też współczynnik obejrzenia do końca?

Co mówi prawo?

Na obecnym etapie nie ma żadnej oficjalnej rewolucji legislacyjnej. Obowiązki informacyjne wynikające z art. 12–14 RODO pozostają bez zmian, a podstawowym wymogiem nadal jest przekazanie informacji w sposób zwięzły, przejrzysty, zrozumiały i łatwo dostępny.

To jednak właśnie ten język przepisów sprawia, że temat nie brzmi całkowicie abstrakcyjnie. Teoretycznie bowiem forma wideo mogłaby wspierać realizację celu regulacji, o ile nie zastępowałaby całkowicie wersji tekstowej i nie ograniczała dostępu do pełnej informacji. W praktyce oznaczałoby to raczej model hybrydowy: krótkie, przystępne wyjaśnienie plus tradycyjna klauzula dostępna obok.

Taki kierunek wpisywałby się również w coraz częściej podnoszony postulat, by komunikacja prywatności była projektowana z myślą o odbiorcy, a nie wyłącznie o spełnieniu formalnego obowiązku.

Ryzyka? Oczywiście

Nawet najbardziej nowoczesna forma nie rozwiązuje wszystkich problemów. Przeciwnie — otwiera nowe. W przypadku nagrań wideo pojawiłyby się pytania o archiwizację wersji, dokumentowanie zmian, dostępność dla osób z niepełnosprawnościami, tłumaczenia, wersje językowe czy spójność przekazu z dokumentacją wewnętrzną administratora.

Nie bez znaczenia byłby też aspekt praktyczny. O ile zaktualizowanie kilku zdań w klauzuli zajmuje czasem kilka minut, o tyle poprawienie materiału wideo mogłoby wymagać ponownej produkcji, akceptacji i publikacji. A to oznaczałoby, że compliance zaczyna niebezpiecznie zbliżać się do działu content marketingu.

Wnioski: mniej paragrafów, więcej doświadczenia użytkownika

Nawet jeśli wizja nowej wideo- klauzuli pozostaje dziś bardziej intelektualnym eksperymentem niż realnym projektem regulacyjnym, dobrze pokazuje ona kierunek zmian w myśleniu o ochronie danych. Coraz większe znaczenie mają nie tylko treść obowiązku informacyjnego, ale również jego forma, użyteczność i rzeczywiste zrozumienie przez odbiorcę.

A czy wkrótce doczekamy się obowiązku informacyjnego w formie 60-sekundowego wideo? Dosłownie i w przenośni – zobaczymy.

Jesteśmy częścią grupy Omni Modo
Odwiedź nas na naszych profilach
Newsletter
Ustawienia cookies