Jak donosi paryski Reuters, sędziowie europejskiego trybunału sprawiedliwości, rozstrzygną czy Google Alphabet Inc., będzie musiało usunąć niektóre wyniki wyszukiwania, aby spełnić wymogi wskazane przez francuski, naczelny sąd administracyjny (fr. Le Conseil d’État). Wcześniej, CNIL (fr. La Commission nationale de l’informatique et des libertés) nakładał na wyszukiwarkę kary, ponieważ ta ograniczała prawo do bycia zapomnianym francuskich internautów.

Google ukarany

Google zwróciła się do CNIL, francuskiego organu ochrony danych, aby ten określił terytorialny zakres stosowania tzw. prawa do bycia zapomnianym. Zgodnie ze wskazanym prawem, największe światowe wyszukiwarki są zobowiązane do usunięcia określonych danych z wyników wyszukiwania, według nazwisk podanych osób.

Wyszukiwarka została ukarana w marcu 2016 roku, grzywną w wysokości stu tysięcy euro, za nie wykluczenie ich poza granicami kraju. W odpowiedzi Google odwołało się do francuskiego sądu. Sąd wystąpił w  dniu19 lipca br. do TSUE z pytanie prejudycjlnym w tej sprawie.

reklama

Co na to Google?

Międzynarodowa korporacja tłumaczy, że powinno się poszukiwać złotego środka pomiędzy prawem do prywatności, a wolnością wypowiedzi. Tym samym usuwanie takich danych, nie powinno mieć miejsca poza granicami Europy, w krajach w których panuje inne ustawodawstwo i odmienne prawa jednostki.

Na ile skuteczne będzie takie prawo do bycia zapomnianym

Francuski organ, utrzymuje, że usunięcie danych musi wywierać skutek globalny, aby możliwa była pełna realizacja europejskiego prawa do prywatności. Doświadczeni internauci mogą ominąć domenę wskazująca na określony kraj, w którym do geoblokady wyszukiwania doszło. Generalnie, dostęp do określonych stron i zawartych tam treści nie jest wykluczony, konieczne jest jednak podanie innych słów kluczowych, niewskazujących na osobę, która wnioskowała o skorzystanie z prawa do bycia zapomnianym.

Francuski sąd podkreśla zaś, że podjęta przez nich decyzja o zwróceniu się do TSUE, wskaże na kilka poważnych problemów związanych z interpretacją unijnego prawa. Dyskusja narosła w 2014 roku, kiedy to TSUE nałożył na takie wyszukiwarki jak Google i Microsoft Bing, obowiązek stosowania prawa do bycia zapomnianym. Google wypełniło wytyczne, jednak ograniczyło się tylko do europejskich domen. Google argumentuje swoją decyzje ryzykiem tworzenia niebezpiecznych precedensów, gdzie prawo krajowe wywierałoby swoje skutki poza własnymi granicami.

reklama

Odpowiedzi wymagają też kolejne pytania. Czy korzystanie z prawa do bycia zapomnianym wywiera skutek na terytorium całej Unii Europejskiej, czy tylko względem wyszukań dokonywanych w państwie w którym obywatel wystąpił z wnioskiem? Aktualnie, zakładając odpowiedź negatywną na pierwsze pytanie, sąd pyta, czy stosowanie tak kontrowersyjnych geoblokad, powinno być wprowadzone na terenie Unii?

Stanowiska stron

Peter Fleischer, światowy konsultant ds. prywatności firmy Google, wystosował pisemne oświadczenie, w którym stwierdził, że przedsiębiorstwo ciężko pracowało od 2014 roku, aby wprowadzić prawo do bycia zapomnianym w życie na terenie Europy. Jak twierdzi, Google broni idei w których, każde państwo ma możliwość samodzielnego ustalania granicy pomiędzy swobodą wypowiedzi a prywatnością, jednakże nie może to ograniczać wolności panującej w innych państwach.

Francuskie CNIL, odmówił komentarza w sprawie.

reklama

W minionym roku, Google zaczął ograniczać wyniki wyszukiwania we wszystkich domenach, włącznie z Google.com, kiedy próbuje się uzyskać dostęp z kraju z którego wniesiono żądanie.

Źródła:

  1. http://www.reuters.com/article/us-google-litigation-idUSKBN1A41AS

  2. http://bfmbusiness.bfmtv.com/entreprise/droit-a-l-oubli-le-conseil-d-etat-s-en-remet-a-l-ue-pour-le-cas-google-1219792.html

Przeczytaj również: